Japanarchy: Zoom Up: Rape Site (1979)
Od początku lat 70. japońskie studio Nikkatsu realizowało filmy z nurtu roman porno – softcore’owej pornografii inspirowanej amerykańskimi roughies. Od roku 1974, kiedy to na światło dzienne wyszły takie filmy jak Flower and Snake i Wife to Be Sacrificed, w japońskiej kinematografii pojawiało się coraz więcej przemocy i seksualnego sadyzmu. Chwilowy schyłek popularności brutalniejszych odmian roman porno nastał w 1977 roku wraz z premierą Rape! 13th Hour w reżyserii Yasuharu Hasebe (który parę lat wcześniej sam ostrzegał studio przed zatrudnieniem go ze względu na upodobanie do prezentowania ekstremalnej przemocy). Przerażone efektem studio edytowało obraz jeszcze przed jego wypuszczeniem, ale nawet w wersji ocenzurowanej nadal zdobywał on opinię niesamowicie sadystycznego i odpychającego, wywołując skandal. Przez jakiś czas Nikkatsu łagodziło przekaz, jednak powrót do brutalnych i mizoginistycznych violent pink nastąpił już dwa lata później, a tytułem, który go zainicjował był właśnie Zoom Up: Rape Site (w wersji ocenzurowanej: Zoom Up: Murder Site) Kōyū Ohary.


Ohara osiąga szczyt sadyzmu i mizoginii już w pierwszych minutach obrazu. Niesławna pierwsza scena daje nam do zrozumienia z czym będziemy mieli do czynienia. Seryjny morderca porywa kobietę wracającą do domu w środku nocy, torturuje ją, gwałci za pomocą dildo, a na koniec wkłada jej między nogi żarówkę, którą kopie, by ta pękła w pochwie ofiary. Głównymi bohaterami filmu są Tomoko (Erina Miyai), przykładna żona biznesmena i przybrana matka jego córki, oraz Kentaro (Takeshi Shimizu), kochanek kobiety i korepetytor dziewczynki. Pewnego dnia, podczas rendez-vous w obskurnym, opuszczonym budynku, para staje się świadkami zbrodni dokonanej przez menedżera pewnego sklepu, który podczas brutalnego seksu dusi kochankę i wrzuca ciało do szybu w którym znajduje się już kilka innych ciał. Tomoko i Kentaro zaczynają podejrzewać, że menedżer jest grasującym w okolicy seryjnym mordercą, boją się jednak iść na policję w obawie przed wyjściem ich romansu na światło dzienne. Rozpoczynają więc własne, nieumiejętne śledztwo, które błyskawicznie ściąga na nich uwagę podejrzanego.
Czy morderca i menedżer to ta sama osoba? Ohara myli tropy i wzbogaca fabułę w kilka twistów. Niemal każda z postaci ma coś na sumieniu lub z biegiem wydarzeń odkrywa swoją mroczną naturę. Śledztwo prowadzone przez parę coraz bardziej się komplikuje, a Tomoko odkrywa, że nie może liczyć nawet na kochanka. Poza interesującym wątkiem kryminalnym, w filmie odnajdziemy też drobny komentarz społeczny dotyczący roli kobiety w tradycyjnym, japońskim społeczeństwie. Mąż głównej bohaterki nie kryje się z tym dlaczego ją poślubił – ma być posłuszną żoną, panią domu i dobrą macochą, gotować obiady i zaspokajać męża na życzenie. Nic ponad to. Z drugiej strony obserwujemy jak do Japonii wkrada się nowoczesność w postaci otwartego seksualnie młodego pokolenia (Kentaro i jego druga dziewczyna). Sam wątek śledztwa, podobnie zresztą jak tytuł filmu (a później całej serii), nawiązuje do Powiększenia (1966) Michelangelo Antonioniego, i podobnie jak włoskie arcydzieło, poddaje w wątpliwość zdolności poznawcze świadków zbrodni.


Co charakterystyczne dla pinku eiga, w filmie zobaczymy wiele scen seksu, wszystko w wersji soft, gdyż japońska cenzura dużo bardziej przejmowała się widokiem nagich ciał niż brutalnej przemocy. I to właśnie ta przemoc, w połączeniu z jawną mizoginią, którą reprezentują filmowi mężczyźni – na czele z mordercą, mówiącym o “oczyszczaniu kobiet” podczas polewania ich części intymnych kwasem – stanowi clue programu i sprawia, że dziś, choć teoretycznie widzieliśmy już wszystko, pinku Ohary nadal robi wrażenie. To produkt czasów, który nie miałby prawa powstać w XXI wieku. Zoom Up: Rape Site przekracza nawet granice znane z włoskich gialli, choć ma z żółtym nurtem wiele podobieństw, zarówno pod względem amatorskiego śledztwa bohaterów, jak i niewidocznego mordercy w czarnych rękawiczkach (i… japonkach!). W kreowaniu ponurego nastroju pomaga też wybór miejsca zbrodni. Duży, opuszczony dom z powybijanymi szybami stanowi idealną kryjówkę dla psychopaty, a szyb windy wypełniony ciałami ofiar jest przerażający i groteskowy. Na uwagę zasługuje również porządna realizacja filmu, Zoom Up: Rape Site jest pełen ciekawych kadrów i rozmaitych kątów ustawienia voyeurystycznej kamery. Powrót Nikkatsu do ultra brutalnego violent pink okazał się strzałem w dziesiątkę. Sukces obrazu doprowadził do powstania całej serii filmów z cyklu Zoom Up, ale o tym w kolejnych częściach Japanarchy.

Wilczyca z Savage Sinema, turpistka. Lubi kino nieprzyzwoicie krwawe, nihilistyczne i perwersyjne. Szczególną miłością darzy euro horror, giallo i pinku eiga. Wierna fanka Jörga Buttgereita.





