Blue Monday: Pandora’s Mirror (1981)

Podczas popołudniowej przechadzki z koleżanką, Pandora (Veronica Hart) odkrywa mały sklep z antykami. W środku natrafia na stare lustro, które z miejsca budzi w niej nieokreśloną fascynację. Pomimo przestróg właściciela sklepu (Frederick Foster), dziewczyna intensywnie wpatruje się w zwierciadło, co owocuje wizjami o charakterze seksualnym. Pandora z miejsca pragnie kupić przedmiot, jednak antykwariusz odmawia, zgadzając się jedynie na ograniczoną ilość „sesji” z lustrem pod swoim nadzorem…

Shaun Costello wszedł do światka porno w pierwszej połowie lat 70., realizując rozliczne, skrajnie niskobudżetowe produkcje na zlecenie mafijnej rodziny Gambino. Reżyser szybko wyspecjalizował się w pozycjach wprzęgających w – z reguły wątłe – fabuły elementy sadomasochistyczne (co ciekawe, w wielu późniejszych wywiadach twierdził, że tego typu klimaty były mu kompletnie obce, a ostre wstawki zawsze pojawiały się na życzenie mocodawców), które to filmy były następnie wyświetlane w Avon Theater w Nowym Jorku (kino należące do undergroundowej wytwórni Avon, ukierunkowanej właśnie na pornografię z elementami BDSM) i często już w tytule zawierały obietnicę dostarczenia mocnych wrażeń klienteli o specyficznych upodobaniach (vide: Dominatrix Without Mercy [1976], Daughters of Discipline [1978], Slave of Pleasure [1978]). Do jego najbardziej osławionych dokonań należą dwa surowe w formie i ekstremalne pod względem treści roughies, Forced Entry (1973) oraz Waterpower (1977). Na przełomie lat 70. i 80. Costello zmienił zleceniodawcę na producenta Reubena Sturmana, co umożliwiło mu kręcenie filmów z wyższym budżetem, a więc zarówno o bardziej rozbudowanych fabułach, jak i większych walorach artystycznych. To właśnie z tego okresu pochodzi Pandora’s Mirror, antologia na pograniczu fantasy i horroru, stanowiąca rodzaj pornograficznego odpowiednika Strefy mroku (1959-1964).

Wraz z Pandorą poznajemy w kolejnych odsłonach dzieje tajemniczego lustra oraz jego kolejnych właścicieli. Pierwsza z nowel rozgrywa się w czasach Wojny Secesyjnej i przedstawia epizod z życia Lydii (Tiffany Clark), młodej, znudzonej małżonki dostojnika państwowego. Czcigodny – i oziębły w łóżku – mąż (Foster, który poza postacią sklepikarza odtwarza w retrospekcjach kilka innych epizodycznych ról) podarowuje swej połówce lustro oprawione w drewno pochodzące z uderzonego przez piorun drzewa, co ma rzekomo czynić tremo „zaczarowanym”. W istocie, zwierciadło zdaje się mieć niezwykłe właściwości, bo gdy tylko jego nowa właścicielka wypowie życzenie odnoszące się do jej niezaspokojenia seksualnego, na jej farmie zjawia się trójka jurnych wojaków, którzy o niczym więcej nie marzą, jak o wychędożeniu pierwszej napotkanej niewiasty. W drugiej historii poznajemy rozpustną gwiazdę hollywoodzką (Marlene Willoughby), do której wilii przybywa nowa dziewczyna od makijażu. Ekranowa diva w towarzystwie swojej świty ochoczo wykorzysta niedoświadczoną make-up artist do zaspokojenia swoich fantazji. Trzeci segment rozgrywa się na Broadwayu, gdzie właśnie trwają przesłuchania do roli w nowej sztuce wyprodukowanej przez znaną z rozwiązłości Barbarę Mellon (Celeste Bon). Aspirująca aktorka Bonnie (Hillary Summers), która nieroztropnie oświadczyła, że dla zdobycia roli „zrobi wszystko”, przekona się że deski teatru równie dobrze jak do prezentowania szekspirowskich monologów, mogą służyć do hulaszczych orgietek. Na finisz Costello zarezerwował zaś wielki grupenseks: oto zamożny jegomość (znów Foster) zabiera swoją żonę (Merle Michaels) do lokalu S/M o nazwie Hellfire Club, gdzie biedaczka (?) przejdzie prawdziwy chrzest bojowy pod nadzorem weteranki porno Annie Sprinkle.

Rozbicie fabuły na szereg epizodów spiętych klamrą wypada tu wyjątkowo naturalnie i zapewnia odpowiednią różnorodność: podróż rozpoczynamy w XIX wieku, skąd przenosimy się do Fabryki Snów lat 30., na Broadway lat 70, a wreszcie – odwiedzamy współczesne kazamaty rozkoszy. Co istotne, dzięki solidnemu budżetowi Costello może zadbać zarówno o odpowiednią scenografię, jak i kostiumy pasujące do każdej z epok. Poszczególne segmenty nie odrzucają więc taniochą, wręcz przeciwnie: są odpowiednio wystylizowane, tutaj Hollywood Złotej Ery pachnie blichtrem i dekadencją czasów systemu gwiazd, a finałowe frenezje w zakazanym klubie przywodzić mogą na myśl klimatyczne sceny ekscesów nowojorskiej braci homoseksualnej z Zadania specjalnego (1980). Ponadto twórca raz po raz udowadnia że ma nieprzeciętne oko do rzucających na kolana kadrów, które nadają kolejnym seksualnym uniesieniom smak i dystynkcję. Ma też ucho, nawet jeśli wszystkie kompozycje które trafiły na ścieżkę dźwiękową zostały – eufemistycznie ujmując – „pożyczone bez wiedzy”: obok tematu przewodniego z Żegnaj, laleczko (1975) autorstwa Davida Shire’a, znajdziemy tutaj również fragmenty prac Pino Donaggio (motyw z Carrie [1976] De Palmy), Briana Eno (z albumu Music for Films [1978]) i Mike’a Oldfielda (z albumu Ommadawn [1975]).

Warto też pamiętać, że porno gwiazdami stoi. I pod tym względem Pandora’s Mirror również znajduje się w ścisłej pierwszej lidze. Filigranowa i jednocześnie emanująca klasą Hart jest bezbłędna jako tytułowa bohaterka: opętana dzikimi fantasmagoriami Pandora jest kobietą wyzwoloną, bez ocierania się jednak o wulgarność i kicz. Na drugim planie partneruje jej wcielający się w jej chłopaka Jamie Gillis, który jednak ma tu tylko jedną scenę seksu, za to wyjątkowo gorącą, z towarzyszeniem aksamitnoustej Sandry Hillman. Epizody z udziałem „cichej wody” Tiffany Clark, wyuzdanej Marlene Willoughby, trzpiotowatej Hillary Summers i nieśmiałej, wycofanej Merle Michaels urozmaicone zostały dodatkowo przez rozliczne „występy gościnne” w wydaniu m.in. wspomnianej Sprinkle, Rona Jeremy’ego czy wyróżniającej się z tłumu piersiami o gigantycznych brodawkach sutkowych Kandi Barbour.

W odróżnieniu od opisywanego już przeze mnie Through the Looking Glass (1976), w Pandora’s Mirror rzeczywistość po drugiej stronie lustra nie jest jednoznacznie zła, jednak posiada czynnik – nazwijmy to – korumpujący. Jest lubieżna, otwiera w człowieku szuflady, które od dawna, może od zawsze były zamknięte, wystawia go na doznania, które działają uzależniająco. Finał historii Pandory jest więc dwuznaczny i otwarty na interpretacje ze strony widza. Sposób w jaki Costello filmuje tutaj sceny seksu, jak je montuje, pozwala jednak sądzić, że nie jest to wymiar, którego należałoby się obawiać. To kraina nieskrępowanej chuci, w której łatwo się zatracić i jedynie od użytkownika zależy czy będzie to wybór właściwy czy też zgubny.

Wydanie Blu-ray:

Vinegar Syndrome, US, Region Free

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *