Mondo Macabro: Argentyna. The Power of Darkness (1979)
Spiski, paranoja, tajne stowarzyszenia – kino od zarania karmi się takimi tematami, wspomnijmy chociażby JFK (1991), Rozmowę (1974) czy Teorię spisku (1997). Po wątki z zakresu spiskologii chętnie sięgają też twórcy kina grozy, od Romana Polańskiego po Johna Carpentera, bowiem nic nie działa na wyobraźnię tak jak połączenie paranoi i niepewności z poczuciem utraty kontroli spowodowanym istnieniem czegoś enigmatycznego, wszechmocnego i wpływającego na nasze losy. Po ten nośny temat sięgnął także argentyński reżyser Mario Sábato, syn słynnego pisarza Ernesto Sábato, którego nowela, Sobre héroes y tumbas, zainspirowała Mario do nakręcenia The Power of Darkness.
Film opowiada historię Fernando (Sergio Renán), który za sprawą ekscentrycznego kolegi zaczyna wierzyć w istnienie tajnego spisku niewidomych ludzi, którzy chcą się go pozbyć. Nie mogąc przekonać do swoich racji nikogo z bliskich, mężczyzna zaczyna nagrywać codzienne raporty dotyczące swojego śledztwa. Przełomowe odkrycie czy folie à deux (paranoja indukowana)? Sábato celowo unika odpowiedzi na to pytanie, czyniąc narrację subiektywną i niewiarygodną – od samego początku zastanawiamy się więc, czy mamy do czynienia z szaleńcem. Stosunkowo racjonalny bohater coraz mocniej poddaje się paranoicznemu lękowi i stopniowo odchodzi od zmysłów. Skąd na ulicach Buenos Aires wzięło się tylu niewidomych mężczyzn? Dlaczego wydają się śledzić naszego bohatera?


Poza intrygującym zamysłem obraz charakteryzuje się ponurym i obskurnym klimatem. Filmowej Argentynie daleko do kolorowej i słonecznej krainy ze stereotypowych wyobrażeń. Ulice są szare, nie zalewa ich słońce, a miejscem akcji są brzydkie blokowiska, ponure stacje metra i postindustrialne budynki. Mieszkanie głównego bohatera, zupełnie pozbawione kolorów i indywidualizmu, to zaniedbana, depresyjna nora, nie dziwi więc, że w takich warunkach jego psychika ulega powolnej dezintegracji. Liminalne przestrzenie i opuszczone budynki uwydatniają stan zawieszenia mężczyzny, który błądzi pomiędzy światami – racjonalnym a wyimaginowanym.
The Power of Darkness można odczytać jako alegorię terroru i dyktatury Jorge Rafaela Videli. Poczucie osaczenia i paranoiczny niepokój tworzą niezwykle gęstą atmosferę nasuwającą skojarzenia z takimi dziełami jak Dziecko Rosemary (1968) czy chorwacki The Rat Savior (1976). Nagromadzenie dziwnych wydarzeń i ekscentrycznych postaci budzi podejrzenia zarówno bohatera, jak i widza, który nie wie, co jest prawdą. Sam finał okazuje się równie enigmatyczny jak reszta filmu, pozostawiając widza w obliczu pytań bez odpowiedzi. Choć nowela ojca reżysera uchodzi za powszechnie znaną i cenioną, sam film pozostaje kompletnie nieznany. Do jego przypomnienia przyczynił się niedawno dystrybutor Mondo Macabro. Warto sięgnąć po tę zapomnianą perełkę, która uwodzi paranoicznym klimatem i uniwersalną tematyką.


Wilczyca z Savage Sinema, turpistka. Lubi kino nieprzyzwoicie krwawe, nihilistyczne i perwersyjne. Szczególną miłością darzy euro horror, giallo i pinku eiga. Wierna fanka Jörga Buttgereita.





