Blue Nude (1978)
Rocco (Gerardo Amato) niedawno przyjechał do Nowego Jorku z Włoch. Przystojny młodzieniec marzy o karierze aktorskiej, póki co jednak chwyta się dorywczych zajęć, by zarobić na życie. Realia wielkiego miasta nie rozpieszczają: nocami pracuje jako striptizer, od czasu do czasu wyprowadza za pieniądze psy napalonym paniom w średnim wieku. Bieda ostatecznie zaprowadza go na plan filmu porno, gdzie poznaje Lilly (Susan McBain). Między tą dwójką momentalnie iskrzy, szybko zaczynają spotykać się prywatnie. Różnica między kochankami jest jednak taka, że Rocco obiecuje sobie, że nigdy więcej nie zagra w produkcji dla dorosłych, a Lilly już dawno pogodziła się ze swoim losem. „Włoski ogier” z czasem zaczyna być zazdrosny o ekranowych partnerów dziewczyny i próbując się odegrać, pakuje się w kłopoty.
Obraz Luigiego Scattiniego (zrobione wspólnie z Lee Frostem okultystyczne mondo Angeli bianchi… angeli neri [1969], thriller erotyczny The Body [1974]) zaczyna się jak opowieść o drodze na szczyt, pod względem fabularnym zapatrzona z jednej strony w Nocnego kowboja (1969), a z drugiej w Rocky’ego (1976). Twórca nie kryje się ze swoimi inspiracjami: Rocco to naiwniak, który na ścianie trzyma plakaty z Sylvestrem Stallonem i Alem Pacino, a po godzinach pisze scenariusz filmu o… sobie samym. Kolejny nieopierzony młokos zagubiony w sercu bezwzględnej metropolii. Pierwsza połowa filmu może jeszcze zwiastować nadzieję na szczęśliwe zakończenie, w drugiej Scattini przyjmuje już nieuchronnie fatalistyczną perspektywę Johna Schlesingera, doprawioną nutami z Taksówkarza (1976) Martina Scorsese, którego Rocco jest zresztą wielkim fanem.






Choć brzmi to zaledwie jak odtwórczy zlepek motywów podpatrzonych w mainstreamowym kinie, Włoch ma do opowiedzenia własną, potwornie smutną historię. Nie jest ona może wybitnie oryginalna, ale wraz z rozwojem wydarzeń coraz mocniej trzyma w napięciu. W centrum opowieści znajduje się wątek miłosny i to on nadaje ciężar całości. Zapoznana w najbardziej absurdalnych okolicznościach — w miejscu, gdzie miłość jest jedynie towarem na sprzedaż — para stara się walczyć o szczęście w świecie, który ludzi prostodusznych, nieprzyzwyczajonych do wyrachowania zjada na śniadanie. Rocco to lekkoduch, ale też poczciwy w gruncie rzeczy chłopak, nieprzeciętnie samotny w obcym, nowym dla niego świecie. Lilly to z kolei „dziwka o złotym sercu”, wyrozumiała, zdolna do poświęceń dla ukochanej osoby. Chcemy, żeby im się w tym bagnie udało. Dzięki czemu ponure partie końcowe walą po głowie z odpowiednią mocą.
Na pochwałę zasługują aktorzy. Gerardo Amato to przede wszystkim „ciacho”: ma ten typ urody — w typie choćby Joe Dallesandro — który sprawia, że dziewczętom do 18 roku życia i kobietom po pięćdziesiątce z marszu robi się kisiel w majtkach. Drugoplanowy aktor Giacomo Rossi Stuart (The Night Evelyn Came Out of the Grave [1971], Death Smiles on a Murderer [1973]) jako skorumpowany irlandzki glina budzi ciarki — to uosobienie bezprawia i przemocy panoszących się na ulicach NY. Show kradnie jednak Susan McBain jako Lilly, podobnie jak Roger Caine (Dracula Exotica [1980]) sprowadzona do filmu z podziemia porno. McBain (Rollerbabies [1976], Obsessed [1978]) samym spojrzeniem raz roześmianych, kiedy indziej smutnych oczu jest w stanie złamać serce. Wspaniała rola, chapeau bas!
Pod względem formalno-estetycznym Blue Nude to surowa pocztówka z Wielkiego Jabłka, z bohaterem szwendającym się w okolicach 42nd Street, pośród lumpów, prostytutek i jemu podobnych żigolaków. Takie „wehikuły czasu” cenię najbardziej, więc teoretycznie nie było szans, żeby film Scattiniego mi się nie spodobał. Tymczasem przerósł moje oczekiwania, serwując gorzką jak ekstrakt z piołunu love story z solidnym pierdolnięciem obuchem.
P.S. Film niedawno został wydany w zremasterowanej kopii przez Vinegar Syndrome jako część boxu Eurocrime Rarities: Volume 2, jednak miłośników klasycznego poliziottesco należy przestrzec, że z kinem akcji rzecz ma wspólnego niewiele.

Pornograf i esteta. Ma gdzieś konwenanse. Do jego ulubionych twórców należą David Lynch, Stanley Kubrick, Gaspar Noé oraz Veit Harlan. Przyszedł ze śmiertelnego zimna, dlatego zawsze mu gorąco.





