Blue Monday: The Image (1975)
Przepięknie sfotografowana opowieść o miłosnej ekstazie i udręce. Pornograficzna uczta, która jest na tyle stylowa, że bardziej stosownym miejscem dla niej wydaje się galeria sztuki, niż kina dla dorosłych. Co niekoniecznie dziwi, zważywszy że jej twórcą był Radley Metzger, reżyser którego dorobek trafił do zbiorów prestiżowego Museum of Modern Art w Nowym Jorku.
Metzger z filmową erotyką flirtował już w połowie lat 60., a w następnej dekadzie z całkowitą swobodą przekroczył granice pornograficznej dosłowności, zapisując się w historii kina jako jeden z najważniejszych twórców Złotej Ery Porno. Tyle że kino XXX w wydaniu Metzgera nie było nigdy ordynarną rozrywką, jako reżyser zawsze stawiał na najlepszą jakość produkcyjną, dbał o wysoki poziom artystyczny swych dokonań, eksperymentował z pracą i ustawieniami kamery, a scenariusze opierał na ambitnej prozie. Jako mistrzów i wzorce dla swej twórczości wskazywał Claude’a Leloucha, Alaina Resnaisa i Orsona Wellesa. Uwielbiał pracować w Europie, której liberalny klimat stawiał nad amerykańską pruderię.






The Image to ekranizacja książki Catherine Robbe-Grillet opublikowanej w 1956 roku pod pseudonimem Jean de Berg. Opowieść o perwersyjnym trójkącie miłosnym zdaje się nie zmierzać w żadnym określonym kierunku, stanowi zaledwie rozpustną celebrację cielesności i zmysłowości, z bohaterami angażującymi się w coraz to śmielsze praktyki sadomasochistyczne. Z początku zdystansowany Jean (Carl Parker, wystąpił u Metzgera wcześniej w swingersowym Score) z czasem coraz intensywniej angażuje się w dręczenie uległej Anne (znana z Confessions of a Young American Housewife [1974] Josepha W. Sarno Mary Mendum), seksualnej niewolnicy arystokratki Claire (Marilyn Roberts). W tle zaś mamy Paryż, dostojną stolicę miłości we wszelkich odmianach.
Oddawanie moczu na terenie rozarium w Lasku Bulońskim, seks z ekspedientką butiku z bielizną, wreszcie chłosta nagiej dziewczyny i nakłuwanie jej ciała rozżarzonymi szpikulcami — Metzger łączy wyuzdanie markiza de Sade z erotyką klasy premium. Zbliżeń na narządy płciowe używa zaś jako jednego ze środków wyrazu, zamiast traktować jako cel nadrzędny. Słowem: Metzger porno kręci na własnych zasadach, bo chce i lubi, a nie po to, by zarobić na chleb.
Landrynka dla oczu, skrupulatnie podzielona na 10 rozdziałów, nad wyraz mocna przy tym konkurencja dla powstałej w tym samym roku, kontrowersyjnej Historii O, w której w imię miłości Udo Kier zadręczał Corinne Cléry. I o ile obraz Justa Jaeckina był zdecydowanie przereklamowany i nie wytrzymał próby czasu, tak dzieło Metzgera wciąż trzyma się świetnie. Fanki Pięćdziesięciu twarzy Greya (2015) powinny obejrzeć obowiązkowo, by dowiedzieć się jak wygląda prawdziwe kino dla dorosłego widza, a nie tracić czas na miałkie podróbki z bazaru.

Pornograf i esteta. Ma gdzieś konwenanse. Do jego ulubionych twórców należą David Lynch, Stanley Kubrick, Gaspar Noé oraz Veit Harlan. Przyszedł ze śmiertelnego zimna, dlatego zawsze mu gorąco.





